Andrzejki - Dyskotekowe szaleństwo.
Był piątkowy wieczór a ja wraz z koleżankami dopiero wyszłyśmy z pracy. Nawet nie pamiętałyśmy, że to są Andrzejki. Tylko na ulicach było tak jakoś pusto. Dopiero w domu przypomniałam sobie o Andrzejkach i zadzwoniłam do koleżanki. Zdzwoniłyśmy się wszystkie i wybrałyśmy na miasto. Okazało się, że wcześniej trzeba było dokonać rezerwacji bo wszystko było zajęte. Chodziłyśmy tak od dyskoteki do dyskoteki aż w jednej z nich spotkałyśmy znajomego bramkarza, który w końcu nas wpuścił. Ależ tam było tłoczno ale za to fajnie. Ponieważ było już późno a
Andrzejki kończono o północy nie tracąc ani chwili zaczęłyśmy szaleć na parkiecie. Barek cały czas był okupowany ale tańczących było jeszcze więcej. Właśnie tam, na tej dyskotece poznałam mojego obecnego męża. Tak fajnie tańczył, że zwracał na siebie uwagę. A on z takiego tłumu zauważył mnie dobre, co? Czy to przeznaczenie czy przypadek? Nie wiem.